Kto przyjechał
w Tatry po raz pierwszy i nie wie dokąd pójść
- może pójść gdziekolwiek. Bardziej doświadczony
turysta, który schodził już Tatry Polskie może
wyskoczyć do pobliskiej Słowacji - szlaków do
przejścia jest sporo. W ten sposób przykładowy turysta przechodzi
kolejno: Czerwoną Ławkę, Rysy od południa,
Rohatkę, Polski Grzebień, Małą Wysoką,
Bystry Przechód, Jagnięcy Szczyt, Koprowy
Wierch, grań Rohaczy, Bystrą, Banówkę, Krywań
... aż w końcu dojrzy na
mapie zielony szlak na Raczkową Czubę (Jakubina
2194m), drugi co do wysokości szczyt w Tatrach
Zachodnich. Szlak jest trudno dostępny
dla turystów ze względu na dużą odległość
od tradycyjnych miejsc wypadowych. Do skrzyżowania
dróg nieopodal Przybyliny (Pribylina) ze
Szczyrbskiego Jeziora jest 25 km, ze Smokowców
- 42 km, a z Zakopanego przez Łysą Polanę aż
100 kilometrów. Co więcej ze skrzyżowania
nieopodal Przybyliny do wylotu dolin Raczkowej i
Jamnickiej trzeba dojść szosą (lepiej dojechać
samochodem) jeszcze około 3,5 km. Ponadto w
okolicy nie ma schronisk turystycznych.
Pisałem już, że z Zakopanego
do Przybyliny jest 100 kilometrów, więc wyjechałem (z Cyrhli)
około 7.30. Pomimo porannego chłodu zapowiadał się piękny,
słoneczny wrześniowy dzień.
Samochód udało mi się zostawić na poboczu niedaleko wylotu
doliny. Dalej, dnem doliny wiedzie droga jezdna zamknięta dla
ruchu. Wyruszyłem około 9.00. Przede mną i za
mną szło jeszcze kilka osób. Na rozwidleniu część
poszła w lewo (w Dolinę Jamnicką), a część (wśród
nich ja) w prawo (w Dolinę Raczkową). Kawałek dalej,
na kolejnym rozstaju na małej polanie, szlak zielony
wybrałem tylko ja.
Na końcu polany przed wejściem do lasu stała
tablica nawołująca do nie chodzenia na skróty. Powód jej
ustawienia wyjaśnił się po chwili - otóż
szlak zielony pnie się w górę niezliczonymi wprost
zakosami, prowokując do pójścia na skróty. Pamiętam,
jak wyraźny z początku szum Raczkowego potoku stawał
się z każdą minutą słabszy i słabszy, aż ucichł
zupełnie. Ponad granicą lasu otwierają się wspaniałe
widoki na potężny Baraniec, odległe Rohacze i
jeszcze potężniejszą Bystrą. Przez kilka godzin
spotkałem zaledwie trzy osoby, a kolejnych kilka zastałem
dopiero na wierzchołku Raczkowej Czuby. W piękny i
bezchmurny dzień bardzo mocno we znaki dało mi się słońce,
które świeciło mi cały czas w tył głowy i
fatalnie przypaliło uszy. Widoki są tak wspaniałe, że po drodze
kilkakrotnie kładłem się w trawie lub na skałach aby je
jak najlepiej zapamiętać. Z Raczkowej Czuby poszedłem na
Starorobociański Wierch, zataczając szeroki łuk
przez Jarząbczy Wierch i Kończystą. Na odcinku od
Jarząbczego panował spory ruch. W ogromnej większości
byli to polscy turyści chodzący szlakiem granicznym.
Ze Starorobociańskiego zszedłem na Przełęcz Raczkową
(czyli Gaborową), a dalej dolinami Gaborową i Raczkową
wróciłem do punktu wyjścia u wylotu doliny Raczkowej.
Cała wspaniała trasa zajęła mi (z wieloma
odpoczynkami i przerwami) 9 godzin i 40 minut.
Polecam ją wszystkim, ale tylko przy słonecznej pogodzie,
bo widoki są naprawdę niezapomniane.