Wejście na Kościelec (2155m) to najefektowniejsza krótka wycieczka z Murowańca. Idealnie nadaje się na drugą część dnia po przyjściu do Murowańca z zamiarem noclegu. Wejście na górę i zejście zajmuje około 3 godziny, a wprawnym nawet znacznie mniej. Sam wchodziłem na Kościelec kilkakrotnie począwszy od 1985 roku, jednak po raz ostatni byłem na nim ponad 10 lat temu. Tym razem wyskoczyłem na Kościelec ze swojej kwatery w Cyrhli.
Kościelec widziany sprzed schroniska Murowaniec wygląda na szczyt trudno dostępny. Z profilu widoczne są jego przepaściste ściany wschodnia i zachodnia, a cały szczyt przypomina stromą piramidę. Z tego miejsca trudno zauważyć, że średnie nachylenie, zwróconej ku schronisku ściany północnej, wynosi zaledwie około 30 stopni. Właśnie przez płyty północnej ściany wiedzie na szczyt turystyczna perć znakowana kolorem czarnym. Na wysokości 1853m na Przełęczy Karb stoi czerwona tablica informująca o trudnościach w dalszej części szlaku. Pomimo to nie jest on trudny, ręce są potrzebne tylko do pokonania skalnego progu w środkowej części "ściany" (aby zobaczyć próg kliknij na zdjęcie z prawej) i w spiętrzeniu pod samym wierzchołkiem.
Po przejściach poprzenich dni wypad z Cyrhli na Kościelec potraktowałem jako dzień ulgowy. Wyszedłem dopiero o 9.00. Drogę rozpocząłem kilkaset metrów za przystankiem Brzeziny gdzie od Drogi Oswalda Balzera odchodzi na północ droga wiodąca wgłąb Doliny Suchej Wody. W około 45 minut doszedłem do Psiej Trawki (skrzyżowanie ze szlakiem czerwonym). Po piętnastominutowej przerwie ruszyłem w dalszą drogę. Do Murowańca doszedłem o 11.15.
Jeśli ktoś poszukuje w górach ciszy i spokoju niech lepiej o Kościelcu zapomni. Wygodny chodnik do Czarnego Stawu przypomina zatłoczoną aleję parkową. Na zboczu Małego Kościelca kilka osób spogląda w dół w poszukiwaniu pomnika Karłowicza. Dalej, już nad brzegiem Czarnego Stawu kłębi się ciżba nieprzebrana, zatem bez zatrzymywania się skręcam w prawo na szlak zielony. Stroma, ale wygodna ścieżka (praktycznie schody) wyprowadza na porośnięty kosodrzewiną Mały Kościelec i Przełęcz Karb. Tu stoi wspomniana wyżej "złowieszcza tablica".
Cały szlak aż do samego wierzchołka jest stąd doskonale widoczny. Jak na dłoni widać różnokolorowe malutkie sylwetki.
Na szczyt dotarłem nie śpiesząc się w około 1h 50min licząc od wyjścia z Murowańca. Na niewielkim wierzchołku było kilkanaście osób i z pewnym trudem znalazłem sobie trochę miejsca. Po chwili rozegrała się interesująca scena. Na szczyt weszło jeszcze kilku turystów. Jeden z nich, zadowolony z siebie głośno powiedział, że wchodził 1h 45min. Na to ktoś z siedzących z bardzo poważną miną odpowiedział, że wszyscy jak tu siedzimy wchodziliśmy poniżej 1h 15min i rozpętała się interesująca dyskusja. Nowoprzybyli najwidoczniej nie zdawali sobie sprawy, że zostali zrobieni w balona.