Nie pamiętam kiedy przez Bystry Przechód szedłem po raz pierwszy, ale we wrześniu 2007 właśnie ten szlak wybrałem na ostatni dzień w górach. Pogoda była piękna, wprost wymarzona bo po kilku słonecznych i ciepłych dniach śniegu zostało bardzo niewiele.
Pierwszym moim celem było jak najszybciej opuścić nieciekawe Szczyrbskie Pleso i wejść w las. Trwa to ładnych kilkanaście minut bo zaraz za osadą trzeba jeszcze minąć tzw. Sportovy areal, nad którym dominują skocznie narciarskie. Dalej droga wkracza w las, widoki są ograniczone, ciekawie zaczyna robić się dopiero po wejściu w kosodrzewiny. W oddali ukazuje się próg Doliny Młynicy z wodospadem Skok.
|
|
Próg doliny szlak pokonuje tuż obok wodospadu po jego lewej stronie. Przejście po gładkich płytach ubezpieczone jest łańcuchami. Zaraz za progiem położone jest niewielkie jeziorko - wspaniałe miejsce na krótki odpoczynek. Tak naprawdę dopiero tutaj można poczuć że jest się w górach. Szeroka dolina jest ograniczona z lewej strony granią Solisk, a z prawej - granią Baszt. Szlak prowadzi w kierunku kolejnego progu doliny, za którym w niewielkiej kotlinie położony jest Capi Staw (Capie pleso). Z okolic stawu wspaniale prazentuje się Grań Baszt z imponującym Szatanem.
|
|
Wprawdzie znad Capiego Stawu na Bystry Przechód jest już niedaleko, ale do pokonania pozostaje jeszcze 250m podejścia. Po podejściu kilkudziesiąciu metrów w kotle za plecami ukazuje się kolejny staw, wcześniej niewidoczny . To położone wyżej od Capiego Stawu małe Okruhle pleso. Ostatnie przed przełęczą wiodą ocienionym stromym żlebem (ubezpieczenia), w którym pozostało jeszcze sporo śniegu. Szlak przekracza przełęcz w ciasnym przejściu między skałami gdzie mieści się tylko jedna osoba.
|
|
Leżąca niżej Dolina Furkotna jest w porównaniu z Doliną Młynicy mała i wąska. Bezpośrednio pod przełączą leży niewielki kocioł, którego dno nieomal w całości zajmuje Wielki Staw Furkotny Wyżni (Vysne Wahlenbergovo pleso). Ma on blisko 5 ha powierzchni i jest drugim najwyżej położonym (2145 m) stałym zbiornikiem wodnym w Tatrach. Kilka pierwszych metrów zejścia ubezpiecza łańcuch, dalsza droga prowadzi po złomach i bez trudności doprowadza na dno kotła w pobliże progu.
|
|